Panika w obliczu kryzysu, jak zubożyć połowę klasy robotniczej i co Kokainka ma na ten temat do powiedzenia. A granat w kieszeni a zawleczka aż kusi

Zwykły wpis

Ile mnie nie było? Tydzień? Dwa? Trzy?

O tym, że Kokainka wróciła do pracy już wiecie, nie wiecie natomiast, że Kokainka doprowadzona do granic wytrzymałości zapisuje się jutrodo Związków Zawodowych i ma zamiar walczyć o swoje prawa.

Jak znam życie, za kilka dni ten post pojawi się gdzieś na glównejstronie Onetu, więc bierzcie i czytajcie ku przestrodze i ogólnemu zdziwieniu.

Będą tacy, co powiedzą, że skoro już wyemigrowałam, to teraz mam za swoje, że Anglia i Anglicy to takie- makie ciućmaki i że skoro daję się w puszczać w maliny, to znaczy, że zasługuję, nieudacznica jedna. J Moja odpowiedź jesttaka, że wolę stoczyć batalię o swoje prawa i dostać czego chcę w Anglii niż stracić pracę za sam pomysł bycia w ciąży w Polsce i nie mieć o co walczyć.

No, ale do rzeczy.

Co wiecie o prawie pracy względem młodych matek ? Pewnie niewiele, póki same się nimi nie staniecie, lub zupełnie nic jeśli jesteście mało zainteresowani prokreacją lub tak się zdarzyło, że natura obdarzyła Was chromosomami XY. Od razu więc zaznaczam, że wszystko co wiecie to czysta fikcja i banały z ulotek zachęcających do zatrudnienia (poza czasami kryzysu). Każdą  młodą matkę po powrocie z urlopu czekają dwie opcje do wyboru: ulec i zostać mamą dochodzącą lub uprzeć się i walczyć o swoje zapewniając sobie niniejszym status „smelly fish”.

Więc (nie zaczynaj zdania od „więc”, powiedział Pan I.)przybliżę w skrócie o co chodzi. Przyszła matka ma prawo iść ma urlop macierzyński, a podczas jej nieobecności, stanowisko pracy dotąd przez nią zajmowane ma obowiązek zostać wolne, chyba że zakład pracy postara się o zastępstwo na czas urlopu macierzyńskiego ale tylko za wiedzą i zgodą pączkującej pracownicy. Po powrocie z pracy pracodawca ma obowiązek udostępnić jej stanowisko pracy w takim samym wymiarze godzin, z tych samych godzinach, z zachowaniem tych samych dni wolnych. Jeśli okaże się, że pracownica ma problem z pogodzeniem pracy z opieką nad dzieckiem ma prawo wystąpić o tzw. Flexible Hours. Warunek jest jeden- matka nie może wystąpić o przyznanie jej zmian w godzinach w których dany zakład lub jego dział nie funkcjonuje. Flexible Hours  są dostępne dla młodych rodziców do ukończenia 5 roku życia przez ich dziecko. Jeśli zdarzy się tak, że żadne godziny nie umożliwiają matce właściwej opieki nad dzieckiem, może wystąpić o rezygnację ze stanowiska pracy i zmianę na inne, bardziej odpowiadające.

I tak zrobiłam.

Na początek poprosiłam o zmiany 8-17. Z miną marsową moja  Personel Manager (PM) stwierdziła, że na początek spróbujemy i po miesiącu ocenimy czy takie rozwiązanie nas zadowala. TYDZIEŃ potem wezwała mnie i mojego  Managera McGarnka na rozmowę w czasie której postanowiła wmusić we mnie jedną zmianę 11-20 i dwie zmiany 10-19. Odmówiłam kategorycznie podając oczywiste powody:

ˇ        3 razy w tygodniu będę wiedzieć swoje dziecko 1  GODZINĘ DZIENNIE,

ˇ        2 razy w tygodniu będę widzieć swoje dziecko 2 GODIZNY DZIENNIE

ˇ        Suseł będzie musiał czekać na mnie do 3 godzinna parkingu przed sklepem, ponieważ ostatni autobus odjeżdża z Miasteczka do Koziej Wólki o 18:10 i jeśli na niego nie zdążę, mogę najwyżej rozbić namiot w krzakach i przekimać do rana w oczekiwaniu na następną zmianę.

Dodałam, że gdybym musiała oddać dziecko do żłobka i tak musiałabym odbierać je o 18:00, więc nawet bez pomocy mojej Rodzicielki musiałabym kończyć zmianę o 17:00.  I sarkastycznie zaśmiałam się przypominając, że pomoc mojej Mateczki jest  przywilejem dla MNIE a nie dla SKLEPU.

Zapadła cisza.

Skoro tak, ponowiłam swoją prośbę o przeniesienie na inny dział. Jest dla mnie idealna pozycja, co prawda degradująca z pozycji Team Leadera do pozycji zwykłej mróweczki ale praca od 6:00 do 14:00 jest dość kusząca, tym bardziej, że dwie dziewczyny pracujące jako „pikerki” mieszkają o dwie ulice ode mnie i mogłybyśmy dzielić koszty dojazdów na trzy. Wstawałabym o 5:00, jak na początku pracy w Sklepie ale o 15:00 byłabym w domu, z dzieckiem. Maja byłaby szczęśliwa, ja byłabym szczęśliwa, moja Rodzicielka nie spędzałaby 11 godzin sama z dzieckiem, Sklep   zaoszczędziłby na mnie 200 funtów miesięcznie nie płacąc mi już dodatku za Leadera i mógłby sobie zatrudnić na moje miejsce nawet  jogina tak elastycznego, że zamiast wchodzić do Sklepu, wsuwałby się szparą pod drzwiami.

I usłyszałam, że owszem, może i mogłabym ale:

*straciłabym swój stały kontrakt na 36,5 godziny w tygodniu;

*udziały i akcje Sklepu

*pracowniczą kartę zniżkową

*oraz prawo do płatnego chorobowego.

Spłoszona, zamrugałam, zaniemówiłam i dałam za wygraną.

Tak wygląda postawa jednego z największych supermarketów w UK w obliczy Credit Crunchu. Zrobią wszystko, żeby odebrać pracownikom ostatniego pensa. Nie zatrudniają nikogo mimo, że każdy dział straszy dziurami w grafikach jak ser szwajcarski. Standard mówi, że na moim dziale powinnam mieć7 pracowników na pełnym etacie oraz ok. 12-15 osób na pół i ćwierć etatach a mam 3 osoby na pełnym i 5 na ćwiartkach. Mam wspominać jak szybko zawijać się muszą moi ludkowie, żeby zdążyć z pracą zamiast klienci zostawią po sobie puste półki i walające się pudełka? Jako przykład napiszę tylko, że BHP pozwala ciągnąć na raz tylko jeden cage z mlekiem, który waży ok. 200kg a rzeczywistość zmusza ponad pięćdzięcioletnią kobietę do ciągnięcia TRZECH na raz, co razem zdaje jakieś 600-700kg ładunku 20-30 razy w ciągu zmiany.

Brakuje rękawic na mrożonkach, nie wspominając o innych działach, pracownicy czekają na nowe ubrania po 5 miesięcy, nie ma nawet  długopisów i taśmy klejącej! Pozdejmowali ostatnio plakaty  „niskiej wartości merytorycznej” z korytarza, żeby odzyskać blue tacki!! Ale zapytani, managerowie twierdzą, że sprzedaż spadła o jedynie 2,7%. Można odnieść wrażenie, że nadchodzi kryzys tysiąclecia i zaczną oszczędzać na wodzie w spłuczkach toaletowych a żeby oszczędzić na sprzątaczach zmuszą nas i klientów no przynoszenia kapci w worku, żeby po cichutku szusować po lastryko czystszym na dłużej.

Ale ponieważ Kokainka często myśli po fakcie i wtedy właśnie wpada na mądre pomysły, pozwoliła sobie na ułożenie wszystkiego w rozczochranejgłówce i po dwóch dniach już wiedziała co zrobić.

Krok pierwszy: zapisanie się do Związków. Związki bardzo lubią sprawy o dyskryminację i oszczędności na ludziach. Wraz z końcowymi wnioskami na temat mojej PM i Sklepu dotarło do mnie, że to, co mi zaproponowano ociera się o dyskryminację seksualną. Nie chodzi oczywiście o zmysłowe propozycje w zaciszu pracowniczej szafki ale o dyskryminację i odgraniczanie moich praw ponieważ jestem kobietą. Fakt, że jestem młoda, mam dziecko i mam swoje wymagania względem wychowania nie oznacza, że mam obowiązek zrezygnować z pewnej pracy, 3,5 letniego kontraktu na rzecz nowości, którą wprowadziła   ostatnio moja Firma: rzecz nazywa się Flexi Contract i oznacza, że będę miała zagwarantowane tylko 3,45 h pracy tygodniowo, będę musiała być pod telefonem24h na dobę, dostępna zawsze, bez prawa do odmowy przyjścia do pracy ani chorobowego. I nie dlatego, że Flexi Contract tego zabrania le dlatego, że na własne uszy słyszałam jak Natalka Kula do Burzenia Budynków szeptała po cichu z managerami, że jeśli jakiś Flexi Contractor odmówi stawienia się na zmianę z jakiegokolwiek  powodu, zawsze mają pełną skrzynkę aplikacji ludzi, którzy z miłą chęcią go zastąpią.

A więc dwoje młodych rodziców z hipoteką na głowie i musiałoby pracować nie wiadomo kiedy i jak długo, bez stałego kontraktu, bez pewnej wypłaty na koniec miesiąca i cieszyć się życiem i latem i dniem jutrzejszym?

Przy okazji postanowiłam upewnić się co do słynnego Keep In Touch Programme o którym wspominałam kilka postów wcześniej.

Krok Drugi: Postanowiłam więc walczyć o możliwość przeniesienia się na DotCom z zachowaniem pełnego etatu, rezygnując z posadki Team Ledera. Dwa tygodnie po powyższej rozmowie z PM, upierdliwie spytałam o tosamo, tym razem rękawem pełnym argumentów:

-Skoro mówisz, że muszę stracić swój pełen etat bo taka jest polityka Firmy, to powiedz mi proszę jakim prawem mam stracić również wszystkie swoje przywileje? Czy odbieranie pracownikom kart zniżkowych też należy do  polityki firmy? A co jeśli w ciągu kilku następnych miesięcy ktokolwiek będzie chciał zmienić dział pracy? Też straci kontrakt? Kto się na to zgodzi? Czy wtedy będę mogła powołać się na odstępstwo od polityki firmy? No i gdzie tu miejsce na Flexible Hours, skoro to ja rezygnuję z lepszego stanowiska? Jaka jest różnica pomiędzy mną a pracownikami, którzy zmieniają stanowiska pracy równolegle?

-Bo oni nie są Team Leaderami, ich kontrakty się nie zmieniają.

-To znaczy, że skoro mój kontrakt jest inny niż ich to ja mam stracić a nikt inny nie?

-No w sumie, kontrakt mówi…

-Super- papierki, kontrakty i takie tam. Ja się pytam jaka jest RÓŻNICA między mną a każdym innym chętnym do zmiany działu?

Odpowiedź PM była zwięzła jak poezja Puszkina:

-Eeee…. Łellllll….euuuchhhh…. pfff….. wpadnij do mnie w czwartek, ja się do tego czasu zorientuję co można zrobić.

I uciekła.

Czwartek minął. Piątek też, sobota, dziś jest niedziela. W poniedziałek mam wolne a do wtorku już będę w Związkach. Zorientowana i ze  wsparciem.

A w międzyczasie otworzyła się nowa droga na DotCom. Nowa  Polityka Firmy  głosi, że od przyszłego tygodnia każda Pikerka DotComu nie będzie już pracowała od 6:00 do 14:00 5 dni w tygodniu ale od 6:00 do 12:30, 6 dni w tygodniu. Na DotComie AWANTURA! Czterdziestoletnie,pięćdziesięcioletnie panie, od lat przyczajone do swoich zmian, z ustawionym pod nie życie, odbierające wnuki ze szkoły, mające dodatkowe prace, czy zajęcia  w kółkach szydełkowania nagle muszą stracić drugi dzień wolnego w tygodniu. Awantura to za mało. W ogólnym wrzasku poniedziałkowego zebrania, Nowemu Kierownikowi udało się tylko dokrzyczeć, że jeśli komuś nie odpowiadają zmiany może bez  przeszkód zmienić dział. Propozycja to żadna, jak usłyszał, bo jest różnica między pracą od 6:00 nad ranem 5 dni w tygodniu a różnymi zmianami na innych działach na których nie chcą wcale się przenosić! Co więcej, jako pikierki   DotComu, lata temu wywalczyły sobie że nie muszą obozować w pracy 1,5h niepłatnej przerwy dziennie, dzięki czemu mogły wyjść z pracy godzinę wcześniej niż inni.Teraz stracą swój przywilej.

Gromada DotComek stanęła jednak w kolejce do listy zapisów na inne działy. Dla zasady. Na nasze miejsce wolicie FlexiCotractorów, no to popatrzymy jak sobie radzicie!

A ja wywęszyłam okazję bo:

*6:00-12:30 6x w tygodniu odpowiada mi bardziej niż 6:00-14:00

*wraz z odejściem tylu babeczek, zwolnią się pełne etaty naDotComie

*będę mogła zamienić się z którąś i już.

Ale to tylko przemyślenia i plany na przyszły tydzień.Kropla przepełniła kielich w piątek, z okazji dnia wypłaty.

Pamiętacie jak miesiąc temu hinduski payroll poszedł porozum do głowy i tak się zamotał, że nic mi nie zapłacił? Dostałam wtedy 500fgotówką do ręki a resztę mieli wyrównać w trzech kolejnych tygodniówkach. Nie to, że nie wyrównali mi za bardzo tego co powinni, to na dodatek, w tym miesiącu, po dwóch ostatnich tygodniach macierzyńskiego, dwóch pełnych tygodniach pracy i jednym Bank Holidayu, zgadnijcie ile mi zapłacili????

157 funtów. 157.

I skończyło się babci sranie.

Krok Trzeci: rozmowa z Nowym Kierownikiem. PM jest mniej kompetentna w swoich obowiązkach niż dżdżownica w mrowisku a ja się śpieszę.

 

HOWGH!

A o wynikach batalii, ofiarach i stratach w wyposażeniu postaram się napisać coś jak tylko będę mogła.

Wstawanie o 7:00 rano, bieganie po sklepie do 17:00, powrót do domu, żeby nakarmić dziecko, połozyć spać, zakręcić się wokół prania i przekładania rzeczy z miejsca na miejsce w ciągu ostatnich 2 tygodni kosztował mnie już 4 kilogramy. Nie tylko, że odzyskałam wagę po ciąży to zaraz będą nas dwie. W jednych spodniach.

Reklamy

5 responses »

  1. Naprawdę szczerze życzę Ci powodzenia, ale jesli to co opisujes to ma być to niby lepsze od Polski (nawet tej z Chemicznym Donem na czele) to dzieki ja wolę jednak Polskę

    Polubienie

  2. Aj aj. Ja Cię podziwiam, osobiście pieprznęłabym tę robotę i poszukała gdzie indziej…. Chociaż teraz, W DOBIE KRYZYSU dotykającego wszystkich, nie wiedzieć czemu, to nie takie proste… Trzymaj się 🙂 i pisz częściej! PS. nie wiem czemu, ale Twój blog ciężko mi się otwiera, i bardzo często po otworzeniu treść znika, musze zamykać i otwierać po kilka razy, nie wiesz czemu? Pzdr

    Polubienie

    • W chwili obecnej rzucić pracę to jak zamienić kijek na zapałkę. Z dzieckiem w domu podoba ci się co masz, póki nie będzie lepiej. A i w tym szukasz sobie przytulnego gniazdka.A jeśli chodzi o bloga, nie wiem czemupojawiają się błedy, od wielu miesięcy piszecie do mnie, że macie problem z otwieraniem strony a ja nic nie mogę na to poradzić. :(K

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s