Category Archives: big cook little cook

Sibibis, Sibibis!

Zwykły wpis

Maja kocha CBiebies. Nawet Anetkę, choć Anetka ma coś nie tak z biodrami i oczy jej wyłażą jak mówi o Teletubisiach. Węszę fiksację.

Ale po kolei. Ceebiebies to edukacyjna telewizja dla dzieci od roku nawet do 7 rż., bez przemocy, rywalizacji, agresji itp. Jest twórcza, ciekawa, różnorodna i dzięki niej nie raz daje się „rozbroić bombę” czyli np. zainteresować Maję Żuczkiem Heniem, żeby przestała ciągnąć wózek z Gabim po kałużach. Na przykład.

Ale kusi mnie popastwić się nad ramówką Ceebiebies bo strasznie to fajne mieć własne przemyślenia na temat dziecięcych programów i oglądać je z dzieckiem, które niczego większego jeszcze nie podejrzewa. Problem polega na tym, że albo to ja albo to twórcy, ktoś tu myśli o dupie Maryny! Czy to mi się wszystko kojarzy? Czy autorzy bajek dla dzieci przemycają swoje własne skrzywione spojrzenie na świat? Kompleksy, niedoskonałości, własne przemyślenia właśnie….

o Teletubisiach nie będę pisać. Wystarczy Anetka. …….. No dobra. O torebce TinyWinky każdy wie. „wink” po angielsku to „mrugnięcie okiem”, ” puszczać oczko”, które najwyraźniej Tinky puszcza wszystkim tym, którzy widzą, że Tinky ma problemy z orientacją seksualną.  Czy Teletubisie mieszkają pod trawnikiem czy to tylko studio telewizyjne? I dlaczego w krótkich filmikach o dzieciach wygląda na to, że były kręcone gdzieś w mrocznych latach 70 w Wielkiej Brytanii? Albo przemądrzałą dziewczynka (pewnie jakaś znajoma scenarzysty) fałszująca na „krzypcach” az uszy więdną albo dzieci jadące pociągiem do Glasgow przez jakieś straszne przemysłowe dzielnice, jakby Anglia nie składała się z niczego więcej niż czynszówek z ubiegłego wieku i sznurków z praniem? Albo ten chłopczyk, który przychodzi nocować do „cioci”? A „ciocia” jest całkiem pakistańska a chłopczyk kompletnie biały? Od kiedy to biała Brytyjka wypożycza swoje dziecko na noc do pakistańskiej koleżanki?…

 No i te cholerne telegrzanki. Spaloniutkie na węgiel. I teletubisie to jedzą? Nic dziwnego, że potrzebują Nono. Jak ugryzą takiego skwarka to się telegrzanka kruszy na puch!


Kucharz Duży i Kucharz Mały. Duży jest na bank lewoskrętny. Taki okrąglutki, sympatyczny Miś ale coś mi tam śmierdzi w tej restauracji. Mały jest dla niego za mały, więc Duży realizuje się w kuchni. Perwersja. 😉
Mały lata na łyżce, którą wsadza sobie teatralnie między nogi i leci trzymając się za trzonek jak wiedźma podążająca na Blokksberg.  Ciągle zdarza mu się czymś ubrudzić i zwykle jest to coś białego… No sorki.

Bob Budowniczy. Wszystko fajnie, i portki ma fajne i w kurce z misia wygląda lepiej niż tak goło w kasku ale ta jego koleżanka od młotka mogłaby ściągać do roboty kolczyki bo to niezgodne z przepisami BHP. A Bob mógłby komuś czasami odmówić roboty bo gotowam uwierzyć, że nie ma życia prywatnego. Nie wiem jak Wy ale dla mnie Bob jest jakoś tak niepokojąco seksualny. Silny, sprawny, wszystkiemu stawi czoła, wszystko może…. człowiek zaczyna bać się co taki Bob robi po pracy! W ich bajkowej wioseczce powinien mieć niebywałe powodzenie.

Ale chłopak się realizuje i ma godnych naśladowców. 🙂 Chłopcy gotowi są uwierzyć, że „dadzą radę” jak skupią się na waleniu młotkiem w deski.

Boogie Beebiees. Nie jestem rasistką ale ta ciemna pani tańczące wygibosy jest jakaś taka nienaturalna, przeuśmiechnięta i kręci biodrami jak mieszkanka haremu w Azji przedchrystusowej. Zawsze ma nisko obsunięte spodnie i dyndający pępek.

A facio w zielonej koszulce kojarzy mi się z kimś i jak go puszczają, obnażam kły. No ale to akurat moja fiksacja.

… cierpliwości, są takie programy, które lubię.

Brzęcz jak Wiesz. Na miejscu Waltera Wąsika osiwiałabym sobie te wąsy już dawno, poprosiła o wolne, chorobowe, podwyżkę lub zmianę stanowiska. Albo o zmianę graczy na normalnych. Za KAŻDYM razem kiedy kończył się odcinek, czekałam wprost na głos z offu, Waltera rzecz jasna:
-…ja pierrrrrrrr…… co za banda debili…..

 W sumie nie wiem czemu ma służyć ten program… rozwijaniu abstrakcyjnego poczucia humoru? Przygotowywania dzieci do sytuacji w której spotkają kogoś kto nic nie wie, niczym się nie interesuje, wciska swoje 3 grosze w najmniej spodziewanym momencie… że każda odpowiedź jest ok, nawet jeśli bzdurna i od rzeczy?

Świat Brudasi czyli Brudzia, jak ją nazywa Anetka kiedy zapowiada program z archiwum, chyba z czasów kiedy jeszcze nie ustalili polskiego tytułu. Brudzia to się pije, Anetka. Lubię Brudasię, choć tytuł sugeruje, że bycie ogrodniczo umazaną jest be. Maja często na początku zatykała nosem i mówiła „ćmierdzi kupom!” ale w końcu polubiła Brudasię i tera każe mi ciągle śpiewać „Kop, kop, kop, kop kopać!”. Brudasia jest spoko laska, Złomek też. Choć wpisanie „dirty girl world” do przeglądarki grozi szokową deprawacją natychmiastową.

Program pokazuje mnóstwo mądrych postaw względem przyrody i innych istot żyjących ale! Ale Gosia gąsienica i żuczek Henio…… Nie wiem s jakiej bajki urwali wątek „wyczynów” ale jest z nim coś bardzo, bardzo nie tak. Gosia jest przemądrzałą egoistyczną, egotyczną wywłoką bez rąk i nóg, która robi karierę na biedzie Henia. Nie może zrobić nic sensownego ze swoim gąsienniczym ciałem, więc rżnie managerkę i zmusza Henia do dokonywania skoków z wysokości, każe mu dawać wystrzelić się z marchewki w przysłowiowe pizdu, nurkować z rekinami, skakać przez jezioro na drugą stronę. Henio się boi, jego buzia jest przestraszona, kolanka drżą, stara się zmieniać temat i unikać „wyczynów” na które złazi się pół łąki… ale w końcu zawsze ulega i idzie na stracenie. Gosia to bezwzględna domina w żółtym śpiworze a Henio to biedny, dociśnięty kapciem mąż-ciapa.Suseł mówi, że to przemycona informacja, że czy ci się to podoba czy nie, jak masz miękką dupę, to byle larwa będzie tobą pomiatać i zmuszać do robienia czegoś na co nie masz ochoty do końca życia. Pracodawca, przyjaciel, partner, wybieraj. Jesteś słaby, skacz jak ci każą.

Fimbusie– nie powiem na Fimbusie ani jednego złego słowa. Choć czasem Rockitt powie coś wyjątkowo dorosło-niewłaściwego…. 😉

 Przpominają mi stare dobre Fraglesy a Maja jest najsłodsza na świecie kiedy mówi:

-Cy cujes jak ci scypiolek podlyguje? Cy cujes jak ci siem nosek malscy? Cy cujes jak ci paluski mlowią? To fimbusiowe migotki !!! Co to jeś? Co to jeś? I dzie to dzie? WydAje mi siem ze jest tam… psekonam sieeeeEEEE!!

Potrafię gotować– No, Kasia jest niczego sobie, chyba singielka z nadgorliwie dosprzątaną kuchnią. Ma fiksację na punkcie (nie)używania noży ale woli dać dzieciom ciąć szczypiorek nożyczkami. Okropnie fałszuje i w sumie można by sobie podarować te piosenki-przepisy bo ani w tym melodii ani chwytliwego tonu, ot, mąaakaaaaa—jakaaa, a, a, a, a…. No ale musiałm sobie kupić taki fartuszek bo Maja zakładała na dupke każdą szmatkę i szła „gokować” na widok miski i łyżki.

Pan Robótka– gigant rękodzieła.

Farbki, pompony, tekturki, flamastry, sznurki i pędzelki. Miesza, składa, o tak, zgina i skleja…. ciekawe czy mieszka na tym samym piętrze co Kasia z „potrafię gotować”….? Robi z siebie idiotę niezwykle sympatycznie i Maja może oglądać serię odcinków, jedne za drugim i nigdy jej się nie nudzą. Problem tylko taki, że potem zgina i składa wszystko co jej wpadnie w ręce, listy z podłogi pod skrzynką w drzwiach, Taty pieniącki z portfela, rachunki za ważne rzeczy…..

Ale chyba  żadna inna posatć z Ceebiebies nie miała jak dotąd takiego pozytywnego wpływu na Maję jak Pan Lobópka.

Numerki– nie pamiętam jak nazywa się dokładnie ten program ale pomysł, że numerki mieszkają w oparciu sofy już jest trochę niedorzeczny, nawet z całą dziecięcą wyobraźnią za pazuchą. Animacje są brzydkie, tracą myszą śmierdzącą niskim budżetem na odległość, postacie są nijakie, „zły charakter” groteskowy a sens gubi się miedzy przesyłaniem cyferek tam i z powrotem, żeby zapobiec np. jedzeniu ciastka paletką do badmintona.Aktorzy są nienaturalni, pokraczni, prawie jak aktorzy z „Sędzi Anny Marii Wesołowskiej”. Obrzydłe!



Penelopa K– niby, że wszystko wie, Penelopa K zna odpowiedź na każde pytanie…. ciągle się dziwi bo nic nie wie, wszystko musi sprawdzić a efekty końcowe strasznie ją zaskakują.Świetny przykład na niekompetencję za biurkiem.

Pingu– Nooo, kolejny gigant! Zawsze na topie, śmieszny, daleki od naiwności, obdarzony wyrafinowanym poczuciem humoru, oryginalny… miodzio. Pinguś to dla Mai kazdy pingwin w okolicy. Jak jakiegoś wzobaczy.

In the Night Garden czyli Dobranocny Ogród. Nie wiem. Dzieci kochają, ja dostaję szału. Po pierwsze- Iggle Piggle to odmiana wioskowego idioty, który nie umie wiele więcej niż piskać, podskakiwać i pomachiwać kocykiem. Właściwie nic innego nie robi! Wszyscy są w tej bajce mądrzejsi od niego- nawet Hahoosy! Kompletny brak istoty szarej. Na Iggla Piggle’a leci UpsyDaisy. Ta to ma problem. Słuchaliście kiedyś Upsy, kiedy leci w pokoju a wy coś robicie w kuchni? Przez większą część czasu Upsy Daisy brzmi jak najarana Jane, kompletna nimfomanka opowiadająca o swojej wizycie w męskim burdelu. I jej łóżeczko, jak symbol głównych zainteresowań, łóżeczko stoi w samym środku lasu. A jak UpsyDaisy się podkręci na maksa, puchnie jej spódnica. Litości. MakkaPakka to milczący fetyszysta, który ma pod kołdrą same kamienie, Hahoosy wszystkiemu się dziwią a Pontypiny i te drugie niebieskie to brytyjskie modele rodziny- 2+8. Aha! No i Tombliboosy! Bezpłciowce, mieszkają w jednym domku i z lubością latają z gołymi pupami kiedy ich spodenki suszą się na sznurkach. Albo opadają w najmniej spodziewanym momencie.

To jakiś koszmar z wyobraźni twórcy, który przeżywał swoją młodość u boku matki Dziecka Kwiatu, pociągając jej skręty  pod stołem.



Lubimy Waybaloo– Lubiiimy Waybaloo!!! Bo ich nie da się lubić. Są grzeczne, uprzejme, pełne troski i zrozumienia dla innych, kochają dzieci, ćwiczą jogę, lataja w powietrzu… dobra znowu skręcamy w stronę LSD… 😀

 Urzekają piękne kolory, w miarę spójny świat i czarująca muzyka… choć niejeden mógłby przyczepić się, że Piplisie to NewAgeowcy, bawią się kryształami i odprawiają czarne msze….

Z drugiej strony… skoro Piplisie to bohaterowie a dzieci to Dzieciusie… to kim są Waybaloos ???

Pokaż mi Pokaż! – To jest to co najbardziej z Mają lubimy!! Najbardziej barwny, niebanalny show na Ceebieebies, mnóstwo fajnych zabaw, piosenek, czas na bajkę, gra w Stop, udawanki, przebieranki, zabawa prawdziwymi zabawkami jakie może miec każde dziecko…. tak powinna wyglądac zabawa z dzieckiem każdego dnia. Uwielbiamy Chrisa bo ciacho z niego przednie i Pui, chociaż polska aktroka podkładająca głos fałszuje jak flet szczurołapa.

Ale wiecie co? Mimo, że w programie występuje mężczyzna i kobieta, są kompletnie pozbawieni seksualnych podtekstów. Żadnych sugestii, uśmieszków, niestosownych spojrzeń. Nie piszę tego jako jakaś ciotka klotka gorsząca się na widok palca ale jako mama dziecka, które nie musi być bombardowane treściami ukrytymi w bajkach dla najmłodszych.

Ważne, że program jest bogaty a nie schematyczny i mimo, że elementy powtarzają się, dziecko nie ma szans się znudzić bo co chwila zmieniana jest forma aktywności umysłowej. Boskość nad boskości. Jak już dajemy gwiazdki może, to tu dam 5. 🙂

A tu ulubiona Mai piosenka Momo:

Andy Pandy– to dopiero kiszka. Chociaz Maja nauczyła się dzieki tej bajce konstruowac dialogi:
-A dzie ty idzies Węzuiu Sycusiu? -poedział Misiacek…
-I znikeea!- poeedziaa Wezusia Sycusia…

to polska wersja jest okropna. Czytający tekst kompletnie zapomina, że mówi do dzieci i jego narracja, która ma zastąpić wszystkie głosy w bajce brzmi mniej więcej tak: IpowiedziałaWężusiaSyczusiadoMiśkażeAndyPandymadzisiajurodzinyi…. bez przestanków, jakby mu się śpieszyło do klopa. Klapa

Alphablocks– dostępny tylko przez stronę CBeebies- RE_WE_LA_CYJ_NY sposób na nauczenie dziecka angielskich głosek! Wraz z native speakerami dziecko poznaje klocki z których niedługo zacznie budować słowa pisane i czytane w tak łatwy i przyjemny sposób, że nie wyobrażam sobie lepszego.

No i Charlie i Lola– dla starszych dzieci najlepsza, pouczająca i zabawna bajka o siostrzyczce Loli, która lubi różowe mleko i jej starszym bracie Charliem, który ma do niej anielską cierpliwość. Lola nauczyła Maję pić mleko z kartonu. Chwała jej za to. Charlie i Lola są wyjechani i często mówię, że Gabi jest jak Lola, mały i nie dużo rozumie. A Maja jest jak Charlie i musi mu wszystko pokazać i nauczyć. Przynajmniej przestaje Maja siadać na Gabim po takiej przemowie. 😉

Plus niebanalna animacja

i tak dalej… i tak dalej…

i Barney. Purpurowy dinozaur, który mieszka w parku. Moja wyobraźnia podpowiada mi, że jakieś dzicko mogło mieć traumatyczne doświadczenia w lokalnym parku a na pytanie kogo spotkało wśród krzaków powiedziałoby:
-…… purpurowego dinozaura?
-I co on robił?
-Zaprzyjaźnił się z nami.
-Dlaczego?
-….bo kocha dzieci?

wiecie już o co mi chodzi? pojawia się nie wiadomo skąd, błysk i już jest, w parku, kocha dzieci i zaprasza je do swojego wagonu gdzie ma kredki i książeczki….. jakieś fuj. Albo to ja.

No i te amerykańskie dzieciaki z lat 80-90, w białych adidaskach, szortach i kolorowych koszulkach, dziwczynki z gęstymi włosami a wszystkie takie pewne siebie do granicy przemądrzałości i przegadania…. jak wycięte z katalogu Quelle.

ale Maja kocha piosenkę końcową i można uznać, że jest to pierwsza piosenka, którą nauczyła się śpiewać. Nadal, kiedy chce się tulić i głaskać przychodzi i zaczuna: „Kocham cię, a ty mnie…”.

Niech mu będzie, za piosenkę.

I ninijeszym z Ceebiebies przeskoczyliśmy na JimJam, w którym wspomnę już tylko o ostatnim knocie-

Oswald. Ktoś zna owego? Nikt? Żadna strata. Niebieska ośmiornica o homoskesualnym sposobie mówieeeniaaaa…. ma tylko pieska o parówkowato-fallicznym kształcie Weenie. „weenie” to „siusiak” w angielskim slangu, więc co oni do cholery właściwie chcą przez to powiedzieć? I pianino na którym gra zapamiętale. Choć nie umie. I śpiewa, choć też nie umie.  Jego sąsaidem jest równie wybitnie homoseksualny Pingwin, który jednak pozostaje poza polem zainteresowania Oswalda bo jest pedantem i interesuje się tylko polerowaniem srebrnych łyżeczek i cenami szprotek na rynku rybnym. Ich najlepszą przyjaciółką jest lesbijka- Stokrotka, kótra jedynie jeździ na wrotkach i cieszy się życiem…choć w kompletnie niedziecięcy sposób. To typ fitness, znacie.

Niby przyjaźnie i łagodnie ale jakoś tak obrzydliwie. Mają znajomą Panią Motylkową, matkę samotnie wychowującą gąsienicę i Bliźniaków, jakieś jajka czy kartofle.

.
.
.
.
.
Albo ja mam chorą głowę.

Reklamy