Jak ja kocham tego kolesia

Zwykły wpis

W kazdej innej firmie juz by go nie bylo. Ma szczescie ze mam na to wyjechane I smiejemy sie z niego kiedy robi z siebie durnia. Ma czlowiek szczescie ze pracuje z normalnymi ludzmi ktorzy rozpoznaja trolla ale gdyby kiedykolwiek pracowal w mojej bylej Przychodni, lecialyby piorka.

Przyszedl facet od kontroli szkodnikow bo mamy myszki w biurze. Piekne, nowe biuro, zaraz po remoncie, mucha nie siada ale budynek stoi w samym srodku pola wiec myszki mysla ze to taki labirynt dla nich- moza tu znalezc papier, jedzenie, schronienie. I tak codziennnie mamay na biurkach rano mysie kupki.

A wiec przyszedl facet od kontroli szkodnikow I liczy ole pulapek nam ustawic po katach.

A Troll mowi tak:

-Jeszcze prosze postawic jakies trutki na tym I tamtym biurku. (Pokazuje na moje biurko I Hiszpanki).

Facet sie zdziwil bo bo co komu trutki na biurkach!

Na co Troll:

-Bo jak juz kontrolujemy szkodniki to trzeba sie jeszcze pozbyc tego kontynentalnego fatalajstwa.

Facet wybaluszyl oczy, wszyscy rykneli smiechem.

-Chce pan trolla zabrac ze soba? Przyda sie do straszenia europejskich szkodnikow w innych firmach. Wtedy wystarczy napompowac jakis wiekszy ponton, wsadzic szkodniki na poklad I wyslac w morze. – wytlumaczylam. Facet nie wiedzial czy zartuje czy nie. Szybko poszedl.

Siedzimy w biurze jak gdyby nigdy nic. Troll, dwa szkodniki I zdezorientowana managerka.

Kind Regards

Reklamy

To się nie nazywa narzekanie, to są highlighty.

Zwykły wpis

Nie padało 9 tygodni. Jak nie zwykłam narzekać na lato tak w tym roku, kiedy już zaczęło padać kazałam Dzieciusiom zzuwać ubrania i w majtach tańczyć na deszczu. Jak monsun. Trwał 37 sekund.

Od tego czasu deszcz spadł jeszcze jednej nocy i tyle. Susza trwa. Muchy wkurwiają, trudno odróżnić beton od trawnika. Szara sieczka.

Jeszcze w Polsce jakoś da się znieść coś takiego. W południe wychodzisz z domu i masz wrażenie że wpadłeś w świeżo ugotowany kisiel ale wieczorem przychodzi burza, padają drzewa, giną ludzie, wezbrane rzeczki zrywają mosty.

Jest jakaś ulga.

A tu 9 tygodni nic. Psy dostają kręćka, Suseł kazał sobie ściąć włosy na zapałkę i zjarał sobie wszystko oprócz sekretu mnicha. Dzieci nie wychodzą z domu bo można się zabić od nadmiaru szczęścia.

Macie- trawnik w pracy.

A w pracy luzik. Robię za dwie osoby a i tak nie narzekam. Wzięła dziewczyna ślub i poszła w cholerę A zastępstwa szukali 4 miesiące. Przyjdzie jakąś nową dziunia we wrześniu a do tego czasu obsługuje swoje i jej biurko.

Suseł wpadł ostatnio do Okien, powozić im palety na plac budowy. Stary Szef pytał co u mnie. Dobrze że Suseł nie ma długiego języka.

-A nie, spoko. Świetnie się ma, przestała zasypiać na sofie, nie chodzi wkurwiona. Można powiedzieć że wyprowadziłeś się od nas na dobre. Ma tylko tekturową makietę ciebie w skali 1:1 w pracy i za każdym razem kiedy przyjdzie jej do głowy narzekać, patrzy na ciebie i od razu jej przechodzi.

Chciałabym.

Przyznam że im dłużej obserwuję moją nową firmę tym bardziej dziękuję Opatrzności że wtedy wybrałam Okna. Wtedy dostałam pracę w Brandzie czyli w pokoju pełnym Minionków pracujących w stresie za grosze. W pół roku wymieniło się chyba 40% załogi bo dociskają ich tam niemożebnie. Nie mają klimatyzacji, wcześniej mieli powódź i pracowali w kaloszach i myślach na twarzach. Cały dzień na telefonie a pompy wyciągają z dywanu wodę i pleśń.

Po drugiej stronie korytarza jesteśmy my- księgowość. Chłodzik z klimatyzacji, nowy dywan, meble, nowe komputery, fotele zamiast krzeseł obrotowych. Cichutkie rozmowy o życiu, gotowaniu, pierdy niedzielne.

Nie ma na co narzekać.

Dopingujemy się wzajemnie w diecie. Trzy osoby cierpią na niedowzrost względem wagi i procesujemy tłuszcz w potencjał księgowy.

Do tego rzuciłam mięso i słodycze. O ile nie odbierze mi władzy nad mózgiem i stojąc w drzwiach lodówki nie zacznę żreć szynki, to jest ok. Nie brakuje mi. 🙂

W trzy tygodnie odebrało mi mózg raz a raz zjadłam kotleta z pełną premedytacją bo skończyło mi się doładowanie na przepisy wegetariańskie. Jak nastawiam kiełki fasoli mung to po trzech dniach nasza Świnka Morska nie wiedziała jak dziękować.

Przejrzałam swoje książki kucharskie i pozbyłam się wielkiej torby tych do których nigdy nie zajrzę:’kuchnia skandynawska (mimo sentymentu) bo co strona to zupa rybna ale przegięli kiedy w deserach dali budyń rybny.

Poszły też dwie książki Gordona Ramsaya. Jak na nie patrzę to widzę książkę o udomawianiu potworów z Harrego Potera..nic tylko czekam aż sama się otworzy i zacznie na mnie wrzeszczeć że źle smaruję chleb masłem….

Zostawiłam sobie ulubione. Tylko… ehm… ten tego… 76 tytułów. Od cegieł po małe książki typu „Kuchnia regionalna: Yorkshire”.

76.

Dobrze że mam miejsce. Dobrze że zrobiłam miejsce, wjadą nowe! 😀

Smacznego!

Ukrop

Zwykły wpis

Jest gorąco. Ale za godzinę zrobi się zimno. Tylko w Anglii czerwcowa pogoda ma na Tyle wyjechane na zasady zdrowego rozsądku, że w dzień jest 31*C a w nocy 10*C.

Także tego…. okno otwarte a rano Suseł obudzi się z katarem.

Byliśmy na grillu, rozważaliśmy kwestie UFO i postępu technicznego o jak zwykle nie doszliśmy do żadnego wspólnego wniosku. I chyba nigdy nie dojdziemy bo dzięki temu dyskusja jest gorąca i wracamy do domu o 22:30.

Jutro też będzie upał. A ja w biurze jak mucha w słoiku. Moje okno jest zepsute, klimatyzacja zostawia szron na włosach na nogach i nie sposób znaleźć idealnej temperatury. Managerka w zimie hajcowała we wszystkich grzejnikach w pomieszczeniu i jeszcze smażyła dupkę przy jednym aż jej się spódnica przysmażyła. Do 26*C. Przyszło lato i nieustannie włącza klimatyzację. Do 16*C. Zero logiki.

Pada we Wrocławiu? Może trwa burza?

Brakuje mi latem zapachu mokrego asfaltu, zapachu mokrych tramwai jeżdżących nocą pod oknami. Jeśli tęsknię kiedykolwiek za Polską to są to zawsze zapachy. Sensoryczna melancholia.

Zapach Hali Targowej, piekarni Mamut, jeziorka w Parku Nowowiejskim, zapach cukierni i Żabki, kiosku ruchu i autobusu, Zerówki i rozgrzanej słońcem wyasfaltowanej Oleśnickiej w czasie nocnego powrotu od Trufla….

Sensoryczna melancholia.

Tu pachnie mi dzisiaj niczym. Szamponem kokosowym. Za oknem nic nie jedzie i nie pojedzie aż do rana, po suficie nie będzie przebiegać nocą łuna samochodowych świateł. Nie wpadają ćmy ani komary. Panuje cisza i spokój. Nawet sąsiad na balkonie poniżej będzie dziś darł japę ma żonę tak daleko że nie usłyszę. Z 1000 km na pewno nie.

Chris Botti i jego Venice która zwykle wywołuje ten weltschmerz. Bo to kawałek Wrocławia, nie tam Wenecji.

https://youtu.be/VDQCtUaZJRQ

Gwizdy i pomidory

Zwykły wpis

Włączyliśmy telewizor ot tak, nie było nachosow. Już było 1:0 Nie Dla Nas.

Rodzicielka akurat zeszła na dół żeby dowiedzieć się że przegrywamy drugi mecz.

-Idę z psem na spacer, jak wrócę będzie 1:1.

Jak wróciła było już 3:00. Nadal Nie Dla Nas.

W sumie bez komentarza bo I po co? Jak już śpiewały Świetliki swego czasu- ‘’reprezentacja Polski już nigdy nie będzie miała takich wyników, nigdy’’

W 1974 moja Rodzicielk miała blisko 20 lecz nadal -naście lat jak pojechali Żukiem, z kolegami do Warszawy. Po drodze Polska przegrała słynny mecz I koledzy z Żuka spili się na smutno. Warszawa wyludniona, gazety po ulicach, w oknach płacz I ryki- co robić? Zamknęła kolegów w Żuku, wsiadła za kółko I prowadzona wskazówkami rozpaczającego, spitego jak bela kierowcy- dojechała sama, nocą, do Wrocławia. Bez prawa jazdy.

Może wtedy wszystko robiło się z sercem, huzarska fantazja lub po prostu słowiańską pasją?

Teraz robi się wszystko dla pieniędzy, wzmianek na Pudelku, nagłówków w brukowcach. Albo po prostu robię się stara…

Ale mogli przecież postarać się dla sławy, skoro nie dla marnych złotówek?

Gdzie ci chlopcy z tamtych lat

Zwykły wpis

Piłkę nożną najlepiej oceniła Maja.

-Chodzice Dzieciusie, zaczyna się mecz, nidgy nie oglądaliście Mistrzostw Świata!

Gaby: – Mmmh… eee tam, piłka!

Maya posiwecila zagadnieniu połowę pierwszej połowy meczu po czym stwierdziła:

-Dorośli ludzie a jak dzieci, latają za tą piłka w kółko, tam I z powrotem. Przecież to tylko piłka! Kulka! Po-co?

I Mistrzostwa zdechły na starcie. Pewnie włączymy na finał ale do tego jeszcze daleko.

Tymczasem moja meczowa procedura ogranicza się do przygotowania nachosow, popcorn, chispow w misce, picia w szklance, zorientowania się gdzie są bramki, która drużyna ma jakiegosc przystojnego woja I na podstawie galerii wojów w czasie hymnu narodowego, obieram sobie drużynę do dopingowania.

Po 10 minutach, jest 9:00 a ja jestem zmęczona jakby było piętnaście po I tracę zainteresowanie. Przez końcem meczu jeszcze zerknę w akcje ale nie przywiązuję się bo wojowie zbyt szybko odchodzą.

I tak wczoraj, myśląc sobie o meczach, wojach I przemijającym czasie postanowiłam zapytać wujka Googl ao Thomasa Brolina, Szwecja, 3 miejsce 1995. I znalazłam śliczna mordkę dziecka w żółtej koszulce.  Kiedy przegrali mecz półfinałowy ryczałam w oknie do 6 rano. Jakąś durna.

Niestety, chwilę potem wujek Google postanowił ściągnąć mnie na ziemię I znalazł dla mnie zdjęcie Brolina ‘’Z Teraz’’.

Mało nie upuściłam telefonu!

Mój woj wygląda jak stary, znoszony kapeć numer 9. Wszyscy tak skończą. Poczekam tylko aż obecne mordeczki się zestarzeją I będę miała wtedy polewanie.

Koniec meczu.

Glupi impertynent

Zwykły wpis

Inteligentnemu impertynentowi można zwrócić uwagę, wytłumaczyć, walczyć z chamstwem lub po prostu dać znać, że werbalną sraczka wydobywającą się z ust impertynenta jest ‘’nie na miejscu’’.

Głupiemu impertynentowi nie można zwrócić uwagi bo nie zrozumie problem.

Pan P ma szczęście że wszyscy w biurze jesteśmy wyluzowani I mamy mnóstwo wyrozumiałości dla głupoty. W innym przypadku facet wisiałby za jaja pod sufitem.

Są muffinki. Cudne, przepyszne dzieła sztuki Hiszpanki. Każdy bierze rano po 2 bo są dwa smaki. Pan P się spóźnia jak zwykle.

-Są muffinki.- informujemy

-Próbowaliście już?- pyta Pan P.

-Tak, pojednej z każdego rodzaju! Pychą!

-No, to wiele wyjaśnia. Jakbyście brały po jednej to podłoga by się mniej uginała- konstatuje Pan P I nurkuję w reklamówkę z muffinkami.

Kurtyna

Idę zrobić sobie kawę. Nie ma mleka w lodówce. Wracam więc do biurka, zakładam kamizelka odblaskowa, bo będę szła przez hangar I mówię że idę.

-Już odchodzisz?

-Gdzie? Idę po mleko.

-A, myślałem je już nas opuszczasz. W końcu jakoś teraz kończy ci się okres próbny.

Kurtyna

Przychodzi S. do Hiszpanki w sprawie wydatków kierowców. Zawsze dostaje muffinke w nagrodę.

-Masz chody- stwierdza Pan P- JTu masz za darmo a jak jedziesz na wakacje to za hiszpańskie muffinki trzeba słono płacić.

Wszyscy podnoszą głowy znad klawiatur bo ‘muffinka’ to w języku angielskim formą wypieków ale i również części niesforne młodych dziewcząt. Hiszpańska muffinka to po prostu wakacyjna dziwką w hiszpańskich kurortach nadmorskich.

Kurtyna

Glupi impertynent

Zwykły wpis

Inteligentnemu impertynentowi mozna zwrocic uwage, wytlumaczyc, walczyc z chamstwem lub po prostu dac znac, ze werbalna sraczka wydobywajaca sie z ust impertynenta jest ‘’nie na miejscu’’.

Glupiemu impertynentowi nie mozna zwrocic uwagi bo nie zrozumie problem.

Pan P ma szczescie ze wszyscy w biurze jestesmy wyluzowani I mamy mnostwo wyrozumialosci dla glupoty. W innym przypadku facet wisialby za jaja pod sufitem.

Sa muffinki. Cudne, przepyszne dziela sztuki Hiszpanki. Kazdy bierze rano po 2 bo sa dwa smaki. Pan P sie spoznia jak zwykle.

-Sa muffinki.- informujemy

-Probowaliscie juz?- pyta Pan P.

-Tak, pojednej z kazdego rodzaju! Pycha!

-No, to wiele wyjasnia. Jakbyscie braly po jednej to podloga by sie mniej uginala- konstatuje Pan P I nurkuje w reklamowke z muffinkami.

Kurtyna

Ide zrobic sobie kawe. Nie ma mleka w lodowce. Wracam wiec do biurka, zakladam kamizelka odblaskowa, bo bede szla przez hangar I mowie ze ide.

-Juz odchodzisz?

-Gdzie? Ide po mleko.

-A, myslalem je juz nas opuszczasz. W koncu jakos teraz konczy ci sie okres probny.

Kurtyna

Przychodzi S. do Hiszpanki I sprawie wydatkow kierowcow. Zawsze dostaje muffinke w nagrode.

-Masz chody- stwierdza Pan P- Jak jedziesz na wakacje to za hiszpanskie muffinki trzeba slono placic.

Wszyscy podnosza glowy znad klawiatur bo ‘muffinka’ to w jezyku angielskim forma wypiekow ale I rowniez czesci niesforne mlodych dziewczat. Hiszpanska muffinka to po prostu wakacyjna dziwka w hiszpanskich kurortach nadmorskich.

Kurtyna

Ale jak?

Zwykły wpis

Uwazamy ze mieszkamy w spokojnej wioseczce. Jak sasaid nasika komus na plot, w drodze z pubu to dzieja sie wielkie mecyje. Ktos komus gwizdnie rower, kota, zone. I tyle. Nasz podreczny konstabl ma powolny krok, jezdzi na rowerze I reprezentuje soba model wioski bezpiecznej I spokojnej.

Dzis w nocy (trze3ci raz w ciagu 10 lat) nad wioske nadlecial helicopter. Za pierwszym razem myslalam ze szukaja po lesie UFOka a okazalos ie ze tego wiczoraj nastolatek roztrzaskal sie o drzewo I potrzebne bylo swiatlo zeby odgiac samochod od drzewa.

Za drugim razem, w srodku dnia nadlecail helicopter I ponad godzine koles nadawal przez megafon:

-Hsidfehe, dhuefwhf hdy hapdsu uwebd noaisd baxdiuh!

Za cholere nie wiadomo bylo o co chodzi, latal w kolko, belkotal I dupe zawracal. Okazalo sie ze zaginal jakis starszy pan I szukali go bo mial tendencje do gubienia sie na polu kaczencow. Tego dnia zgubil sie z rownie podeszlym wiekiem kolega w pubie a rodzina postawila na nogi polowe lokalnej Policji. Oczywiscie sadzialm ze szukaja UFOka.

Dzis w nocy- 3:30 nie spalam, obserwujac losy Alfie Evans a I nagle- nadlecial helicopter.

-Szukaja UFOka- oczywiscie pomyslalam.

Krecil sie nad ulicami przez dobra godzine, Susel otworzyl slepko, nie zdziwil sie kiedy stwierdzilam ze szukaja UFO I zasnal.

Rano, T podsunela mi po biurku swoj telefon, pokazujac zdjesie:

-Widzialas co sie stalo w Co-opie?

Dlka niezaznajomionych- w UK Co-op to taka zdrozsza Biedronka/Zabka. Wszystko co moze byc potrzebne bez koniecznosci wyjzdu do miasta.

Okazalo sie ze w nocy urzadzili rajd na sklep, ukradli bankomat se srodka, papierosy I alkohol. Ok, za rozumiem lup, Policja nablizej 20 minut drogi autem, taki sklep w wiosce to super cel… ale co na Boga stalo sie temu misiu?

Bo ze zdjecia mozna wywnioskowac ze w glowne wejscie wjechal bulldozer z zepsutymi hamulcami, wpakowal sie w polka, obalil caly rzad I zatrzymal sie na slupie podtrzymujacym dach.

Ale osobowy samochod nie zrobilby takich zniszczen, natomiast kto przyjechal noca czyms wiekrzym I tak zaoral fasade? I jak tu uciekac buldozerem w srodku nocy? Bo w sklepie nie zostal slad po wehikule o takich gabarytach.

I to czarne na podlodze, Co-op ma biala posadzke- przez chwile myslalam ze to byl ladunek wybuchowy…

Swiat sie konczy, a ja nie mam gdzie kupic mleka.

Ciasiowy poranek

Zwykły wpis

Mgla. Mial byc upal jak wczoraj (szokujace 24*C), Gabi zazyczyl sobie krotkich spodenek do szkoly a tu jakas jesien!

Wyszel na patio na tych swoich chudych szkitkach I az mu sie kolanka zatrzesly. Ale twardo przy swoim- chlopaki maja szorty- mam I ja!

Odbierzemy go ze szkoly sinego z zimna, cholerna angielska aura.

W Autach Akcja Cukiernika- piecze kto moze, kupuje kto chce- dochod przekazujemy na jakas tam akcje dobroczynna. Managerka wyskoczyla z £20 I kupilismy caly tort na 6 osob. Dobrze wchodzi z kawa, tym bardziej ze nasze nowe biuro z wczorajszej sauny zamienilo sie w chlodziarke, cholerna angielska aura.

Robie Zajaca. Zajaczke. Zajaczkinie? Pokaze jak zrobie zdjecia.

Dzis nie ma You Tuba. Po dwoch tygodniach sluchania Coast2Coast AM stwierdzialam ze swiat jednak skonczyl sie w 2012 roku bo po boomie teorii alternatywnych I idiotycznych, od lat wszystko juz powtarza sie w kolko.

Teraz zglebiam temat aluminium w szczepionkach I zywnosci. Czyms trzeba karmic mozg.

Przeprowadzka

Zwykły wpis

Dopiero co przetrwalam remont w Oknach- przyszedl czas na remont w Autach.

Przez nastepne 3 tygodnie bedziemy obozowac w Sali konferencyjnej do ktorej wlasnie sie przenieslismy. Manele w pudlo, komputer pod pache I heja. Na zewnatrz 25*C, w sali 35*C, wszyscy scisnieci na stolach jak kurczaki w klatce. Bedzie zabawnie.

Przy okazji Pan P okazal mala elastycznosc I Hiszpanka zagrozila ze albo ktos pozwoli jej go zabic albo wejdzie na hiszpanska nute. Nie wiem czym grozi hiszpanska nuta ale szkoda ze sie uspokoil.

-Czyja to torba?

-Dlaczego ja mam tu siedziec?

-Wez sie przesun.

-To nie moje pudlo. Zabierz to.

I to potygodniu pakowania dziesiatkow segregatorow do ktorych nie przmozyl reki ani razu. Dzis wzial klawiature, kalkulator I dlugopis I czekal na zbawienie. Teraz siedzi I rzuca rzeczami po biurku- ze niby niewygodnie.

Juz wiem czemu uwaza ze wakacje sa stresujace.

Buraczana natura.

Przyszylam sobie guzik do spodni- osiagniecie bo nosilam portki w garsci przez ponad 2 tygodnie.

Nie pocielam desek na praski do roslin- Rodzicelka wymyslila odbieranie akwarium od sprzedawcy gdzies po drugiej stronie Miasteczka ale pocalowalysmy klamke I wrocilysmy po 2h jazdy bez akwarium. Obiad robilam tak szybko ze podalam pod nosy Chilli Con Carne- bez czerwonej fasoli. O czym przypomnialam sobie przy 1/3 talerza.

Dziejsza Lista Szokowa You Tuba:

*Wojna z Kosmitami w Super Tajnej Bazie w Dulce

*Powtorka z Heilung

*Iluminat okrywa przed sluchaczami pobudki Kosmitow

Jeszcze 2 godziny.